Dlaczego nie zaczynam, skoro chcę?

Siedzę i próbuję pisać. W laptopie otwarty plik, w słuchawkach znowu gra muzyka. Za oknem jest jeszcze dzień, początek wiosny.

Jest duszno. I choć czuję ciepło, stopy mam zimne. Muzyka jest za głośna, ale i tak nie zagłusza tego, co dzieje się wokół. Boli mnie nadgarstek. Wiem, że powinnam pisać, ale powinnam dać ręce odpocząć.

Nie mogę się skupić.

Rozprasza mnie bałagan w pokoju, a nie mogę go posprzątać przez rękę. Rozprasza mnie głód, chociaż wcale nie jestem aż tak głodna. Rozpraszają mnie napięte ramiona, książka, którą czytam ponownie, i kolejny odcinek serialu. 

Rozprasza mnie własne rozproszenie i wszystkie myśli, które pojawiają się w mojej głowie.

A myśl o nowym tekście na bloga powoduje smutek, złość i wyrzuty sumienia. Chciałabym pójść spać i wstać dopiero jak to wszystko minie. Ale wiem, że nie minie, nieważne jak długo prześpię. Chcę pisać, tworzyć i się rozwijać, ale ciągle coś nie pozwala mi ruszyć. Ciągle powtarza się ten sam schemat. Odkładam to, co ważne i zajmuję się tym, co ważne mniej.

To nie pierwszy raz, kiedy jestem w takim stanie. Siadam z determinacją, ale łatwo kieruję swoją uwagę na wszystko inne, byle tylko nie zauważyć tego co wewnątrz. 

Czasami zastanawiam się, czy to, co ważne, naprawdę takie jest. Bo przecież gdyby było, to już bym była w trakcie, a nie ciągle w pozycji startowej.

Im więcej wiem, tym jest trudniej. Bo skąd mam wiedzieć na pewno, że to co czuję czy myślę, jest właściwe. Blog jest ważny, ale czy na pewno? Może tylko podoba mi się ten pomysł, ale już nie pisanie i jego prowadzenie. Może chcę go, bo to modne, bo ma sens, bo byłoby fajnie… A może go naprawdę potrzebuję?

Skąd mam to wiedzieć? Odwlekam to już tyle lat, ale ciągle wraca. I dalej nie wiem, czy to ja go chcę, czy to on chce mnie?

Jest we mnie bunt, na myśl, żeby odpuścić. Ale też może ten bunt, mówi mi coś innego? Że już i tak zmarnowałam dużo czasu i żeby nie marnować go więcej… I na tę myśl, też czuję bunt. 

Wiem, że uciekam. Może to tylko odwlekanie, żeby się przekonać, co dalej. Testuję swoje własne uczucia, zachowania i myśli, mając nadzieję, że coś nagle we mnie wstąpi i odpowiedź pojawi się tak po prostu. Ta właściwa.

Zostaw po sobie ślad

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *